Menu

Centrum Psychologiczno-Rozwojowe

Helena Zarzecka

Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela.

centrumperspektywa



Chyba już dla nikogo nie jest tajemnicą, że na nasze decyzje, czyli na nasze życie mają wpływ nasze przekonania. Nasze własne przekonania są najczęściej internalizacją norm, zasad i przekonań przyjętych od środowiska rodzinnego i kultury, w której się wychowujemy.
Małżeństwo zostało u nas oparte na stwierdzeniu, Co Bóg złączył, niech człowiek  nie rozdziela. Skoro Bóg złączył, to jakim prawem mamy to rozdzielić? Jak można narażać się na gniew Boga? Jak można narażać się księdzu? Jak można narażać się opinię środowiska? Jak można przyznać się przed sobą. że popełniłam/em błąd?


Są jednak czasami sytuacje życiowe, że wybór tego męża/ żony okazuje się złym wyborem, naszą pomyłką i nietrafioną decyzją. Co wtedy? Przeżywanie wielu negatywnych emocji w związku uniemożliwia dystans, topimy się w tych emocjach, oddalając się od rozsądku, od podjęcia decyzji o zmianie. Wiele kobiet/ mężczyzn, którzy wychodzili z nieudanego małżeństwa, często najpierw fizycznie się oddzielili i był ktoś z boku, kto pomógł spojrzeć inaczej.
Czy faktycznie Bóg łączy ludzi? Czy swoją decyzję o wyborze takiego, a nie innego partnera możemy zwalić na Boga? Czy w zamyśle stwierdzenia [co Bóg złączył.....] była koncepcja, że jak wybierasz psychopatę, albo psychopata wybierze /ciebie to już masz dać się bić, poniżać do końca dni swoich – bo jak Bóg złączył, to nie możesz rozdzielić?
Co prawda słyszę tu i ówdzie, że tak wielu ludzi obecnie lekką ręką bierze rozwód i zmienia swoje życie, że mówi się o upadku wartości moralnych itp.
Pewnie należy uważnie przyjrzeć się przyczynom każdej rozwodzącej się pary. Temat rzeka.
Wpis ten nie ma być zachętą do rozwodów, ale raczej zachętą do rozwoju osobistego, do poznawania siebie i tego do jakiej miłości jesteśmy zdolni. Czy chcemy kochać, czy chcemy tylko miłość dostawać od męża/zony?
Ten wpis jest również o tym, aby nie tkwić i nie marnować życia w związku, w którym mąż/żona stosuje przemoc, nadmiernie pije alkohol, zażywa narkotyki, bo po co?
Na zaprzyjaźnionym blogu  { http://eliats.blox.pl/2017/06/Jak-nauczylam-sie-kochac-siebie-czI.html} jest dowód na to, że można zmienić życie na lepsze, że można żyć inaczej. Myślę, że mamy do tego prawo.

 

Co powstrzymuje kobiety/mężczyzn przed odejściem z toksycznego związku?

  1. Wstyd, że tak jest.

  2. Przekonanie o swojej głupocie i pomyłce ( chęć ukrywania tego).

  3. Brak wsparcia ze strony najbliższych.

  4. Poczucie winy – w tym tłumaczenie i usprawiedliwianie sprawcy.

  5. Nadzieja – on/ona na pewno się zmieni.

  6. Przeżywanie negatywnych emocji uniemożliwiający dystans.



Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela? A właściwie czyja to decyzja?

Czym dla mnie różni się psycholog od księdza?

centrumperspektywa

Co prawda ten temat był omawiany w komentarzach pod poprzednim wpisem, ale jeszcze chcę  parę słów dopisać.

Do Kościoła już dawno nie chodzę, ale wybrałam się na kościelny ślub bliskiej osoby. Czy wiecie, co tam usłyszałam?

Włos zjeżył mi się na głowie, pomimo że fryzjerka robiła, co mogła, abym dobrze wyglądała. Wszędzie biało, nastrój podniosły, łza się w oku kręci ....itp. Słucham kazania księdza... a on „grzmi” — „GDY BĘDĄ KŁOPOTY, TO NIE DO ŻADNEGO PSYCHOLOGA, TYLKO DO KOŚCIOŁA, BO KAŻDY Dźwiga SWÓJ KRZYŻ.....” Parę osób skierowało na mnie wzrok :)) chyba się jednak nie zaczerwieniłam.

Pomyślałam sobie, jednak narzucanie i dyktowanie co ludzie mają robić to dalej specjalność księży. Ksiądz mówi młodym ludziom, że z problemami mają się zwracać tylko do księdza, a nie do psychologa? Macie jakieś pomysły dlaczego?

Czym dla mnie różni się psycholog od księdza?

1. Psycholog nie obiecuje raju po śmierci, nie zwodzi tak jak ksiądz, nie straszy piekłem tak jak ksiądz.
2. Ksiądz (katolicki) rezygnuje z życia seksualnego albo udaje, że rezygnuje. Psycholog nie rezygnuje. Mało tego, Księża roszczą sobie prawo do bycia autorytetem w sprawach seksualnych.
2. Psycholog nie nakłania, aby ludzie nie korzystali z usług księdza, modlitw czy wspólnoty kościelnej. Ksiądz namawia, aby wierzyć tylko w Kościół.
3. Psycholog nie nakłania do tego, aby ludzie dźwigali krzyż, zwłaszcza jak żyją w związku opartym na przemocy, zdradzie itp. Ksiądz namawia tylko na spowiedź, w której można się wyspowiadać i w praktyce grzeszyć dalej.
4. Psycholog zgłębia różne teorie zajmujące się psychiką i umysłem w poszukiwaniu różnych rozwiązań — ksiądz trzyma się jednej religii, która jest zbiorem jednych przekonań. Wojny wybuchają też na tle religii i przekonań.
5. Ksiądz — religia prowadzi ludzi jak owieczki (automaty bez świadomości), natomiast psycholog dąży do tego, aby ludzie mieli większą świadomość samego siebie, radzili sobie z emocjami i budowali wiarę w siebie, a nie tylko w Boga.
6. Ksiądz utrzymuje ludzi w lęku, a psycholog pracuje z danym człowiekiem, aby radził sobie ze strachem i przełamywał swoje lęki.

7. Do tej pory słyszałam o jednym pedofilu -psychologu, natomiast o księdzu pedofilu słyszę niemalże ciągle. Psycholog -pedofil  jest skazany i pozbawiany zawodu, podczas gdy ksiądz przenoszony jest na inną parafię.

8. Księża mają poczucie, że są ponad prawem i ponad ludźmi.

Czym się różni psycholog od księdza?

centrumperspektywa

W przygotowaniu post z takim  tytułem:)) Życie realne jest tak absorbujące, że mam ograniczony czas na pisanie, ale proszę o cierpliwość:) Nowy post już wkrótce:))

Póki co,  oddech i relaks:))

Może Nezumi w końcu coś u mnie skomentuje:P 

Czy potrafisz budować związek?

centrumperspektywa

Dziś napiszę  parę słów o przekonaniach. Niektóre przekonania, w które wierzymy, są fałszywe i nieprawdziwe.

Np. Przychodzi do mnie młoda kobieta i jest przekonana, że nie potrafi budować związków, ponieważ  jej związek się rozpadł. Okazuje się, że partner to narkoman, manipulant, kłamca, kombinator stosujący przemoc. Czy można stworzyć normalny związek z takim człowiekiem? Poczucie winy, które ciągle odczuwała, bo wmawiał jej, że to przez nią, sprawiało, że nabrała przekonania, że z nią coś nie tak i to ona nie potrafi tworzyć relacji.

Dlaczego dajemy sobie wcisnąć "kit"? Odpowiedź zapewne jest prosta — decydują o tym emocje i to w co uwierzymy. Bardziej kierujemy się słowami, ocenami aniżeli faktami.

Jest też bardzo wiele innych sytuacji, w których nabiera się fałszywych przekonań o sobie. Np. dziecko wychowuje się w rodzinie, gdzie matka jest nadopiekuńcza i utrudnia samodzielność dziecka — z biegiem czasu taki człowiek nabiera przekonania, że jest niewiele wart, że nie potrafi, bo nie da rady, poszukuje cały czas zewnętrznej akceptacji.

Zanim poczujemy się winni czemuś tam — należy sprawdzić, czy czasami nie opieramy swojego myślenia o fałszywe przekonania, bo daliśmy sobie coś wcisnąć! 

Przekonanie osąd, zdanie oparte na przeświadczeniu o prawdziwości, słuszności czegoś.  Najczęściej "gubimy" się wtedy kiedy  mamy wiele fałszywych przekonań, a także wtedy kiedy nie bierzemy faktów pod uwagę, a próbujemy coś sobie zafałszować, oczywiście nieświadomie, bo przecież wierzymy, że dane przekonanie jest prawdziwe.

 

 Może macie jeszcze jakieś?

© Centrum Psychologiczno-Rozwojowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci