Menu

Centrum Psychologiczno-Rozwojowe

Helena Zarzecka

Wierzę, że warto się do tego zastosować, czyli jak żyć w zdrowiu fizycznym i psychicznym

centrumperspektywa

Oto linki do artykułu, który bardzo mi się podoba

http://dobrewiadomosci.net.pl/23152-przykazania-104-letniego-medrca-zyc-zdrowiu-radosci/

https://treborok.wordpress.com/przykazania-104-letniego-medrca-jak-zyc-w-zdrowiu-i-radosci/?preview=true

niektóre z jego treści:

 

Kiedy na duszy jest źle, trzeba wiele chodzić. Najlepiej polem, lasem, nad wodą. Woda poniesie twój smutek. Ale pamiętaj: najlepszym lekarstwem dla ciała i duszy jest post, modlitwa i praca fizyczna.

 

Więcej się ruszaj. Toczący się kamień mchem nie zarasta. Kłopoty trzymają nas na ziemi. Nie uchylaj się od nich ale też nie daj im nad sobą zapanować. Nigdy nie bój się zaczynać, uczyć się czegoś nowego – sam się odnowisz.

 

Nigdy nie byłem w uzdrowisku, nie przeleżałem ani jednej niedzieli. Mój odpoczynek to zmiana zajęć. Nerwy odpoczywają wtedy kiedy pracują ręce. Ciało nabiera sił, kiedy pracuje głowa.

 

Nie bądź prześmiewcą i żartownisiem ale bądź wesoły.

 

Nie bądźcie źli na ludzi. Nie osądzajcie ich. Każdy wybaczony człowiek doda wam miłości do samego sobie.

 

Nie konkurujcie w niczym z nikim. Każdemu swoje. Biedny nie ten kto ma mało, a ten komu mało.

 

Nie sprzeczajcie się. Każdy ma swoją własną prawdę i własną krzywdę.

 




Gdy ci idzie w życiu źle.......

centrumperspektywa

W końcu się zebrałam w sobie, aby zlikwidować stan frustracji związany z niepisaniem, bo jednak mam potrzebę posiadania bloga i dzielenia się wiedzą:)

Gdy doznajesz frustracji warto poznać swoje emocjonalne stany, potrzeby i przekonania.
Co to jest frustracja?

Za Wikipedią
„Frustracja (łac. frustratio-zawód, udaremnienie) – zespół przykrych emocji związanych z niemożliwością realizacji potrzeby lub osiągnięcia określonego celu. Czasem frustrację definiuje się jako każdą sytuację, która wywołuje nieprzyjemne reakcje: ból, gniew, złość, nudę, irytację, lęk i inne formy dyskomfortu. Frustracja bywa rozumiana jako reakcja na niemożliwość osiągnięcia celu, pomimo dążenia do niego. (Uczucie frustracji łączy się z nakładem pracy niedoprowadzającej do osiągnięcia celu. Są to swego rodzaju wyrzuty sumienia wobec siebie samego znajdujące ujście pod postacią frustracji, kompulsji, przeniesienia lub natręctwa-jest to mechanizm spontaniczny, instynktowny i nieświadomy wynikający z jednostkowych uwarunkowań i doświadczeń).”


Warto przy tym od razu pamiętać, że śmiech jest zabójcą stresu czy frustracji, ponieważ uruchamia inny wzorzec reakcji fizjologicznych. Mechanizm obronny -poczucie humoru jest bardzo wskazany. Pomaga nam uzyskać dystans, a przecież o zmianę stanu emocjonalnego chodzi. Po co tkwić w tym, w czym nie chcemy tkwić?


Frustracja najczęściej dopada wtedy, kiedy nasze pragnienia nie pokrywają się z naszymi możliwościami, a ponadto pojawiają się przeszkody wewnętrzne i zewnętrzne.


Niemożność osiągnięcia celu często określamy jako porażka. Przy czym musimy mieć świadomość, że określone słowa warunkują określone emocje. Dlatego, aby nie wciskać się w nieprzyjemny stan emocjonalny zwany porażką, można użyć innego określenia — nieudany rezultat naszych działań, nieudane sposoby osiągania celu, niewłaściwe działanie, zachowanie, aby osiągnąć ten cel, a może użyto niewłaściwego narzędzia, aby ten cel osiągnąć. Tu kłania się już słynny cytat – jak można spodziewać się innych rezultatów, nie zmieniając sposobu działania.


Stan frustracji, każdy dobrze to czuje, przejawia się w uczuciu niepokoju, drażliwości i rozpaczy, a taki stan z kolei wtórnie zmniejsza skuteczność działań i pomysłów. Zabija naszą kreatywność, bo przenosi nas w sferę emocji, a nie myślenia.
Współczesny coaching i pewna moda szaleje, wciskając, jak to prawie bez żadnego rozwoju osobistego czy duchowego możesz być bogaty, szczęśliwy itp. To nie tak, stare przysłowie mówi, że bez pracy nie ma kołaczy i to jest prosta prawda. Żadko, kiedy spada manna z nieba, choć podobno niektórym się udaje :) To, że coś powinno przyjść łatwo, albo, że tak powinno być, też wpycha w stan frustracji. Największą chyba frustrację wzbudzamy w sobie sami, gdy chcemy zmieniać innych, a nie siebie. Wiele osób przychodzi na terapię, bo chce, aby żona, mąż, matka, ojciec, syn, córka się zmienili. Oni sami często uważają, że jak tamci będą postępować inaczej, to im będzie lepiej, oni też zachowają się inaczej. Tymczasem tamci też nie chcą się zmieniać, a naciskają na to, aby ci inni się zmienili. W taki oto sposób dwie osoby nawzajem próbują wymusić zmiany. Tymczasem, aby odczuwać mniejszą frustrację lub nie czuć jej w ogóle -może warto siebie zapytać – czy ten związek spełnia moje potrzeby? Co z tym zrobię, jeśli ich nie spełnia? Wyjść ze związku? A może zmienić potrzeby? Zmiana potrzeb musi być aktem świadomym, bo jeśli jest aktem nieświadomym, rodzi frustrację. Czy ten świat ma zaspokoić moje potrzeby? Czy ten świat ( inni ludzie) tworzą potrzeby, które uważam za swoje?


Co jest tak naprawdę moją rzeczywistą potrzebą, a co jest wyobrażoną, wykreowaną potrzebą? Potrzeba dużych ust? Jak to się dzieje, że tyle kobiet powiększa usta? Jak to się dzieje, że tyle kobiet powiększa biust?
Oczywiście, każdy z nas dąży do jakichś celów zgodnie ze swoimi potrzebami, ale jak czasami słyszę, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce, to zaraz myślę -co tak naprawdę chcę? Może ktoś mi wcisnął, że tego ma mi się chcieć?

Jak pisałam wcześniej, przeszkody na drodze do osiągnięcia celów mogą być oczywiście zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne.
Zewnętrzne, np. mąż lub żona pijak, mąż lub żona  agresor  normy społeczne, zasady, nakazy, deszcze, trzęsienie ziemi, brak pieniędzy itp.
Wewnętrzne, np. – strach, niewłaściwe przekonania, brak umiejętności itp.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że nieraz nasza frustracja jest dla nas informacją, że nasze potrzeby nie mogą być zrealizowane, bo trudno budować związek, gdy ktoś  nas źle traktuje, nie szanuje,  nie kocha itp. Przy czym warto być samokrytycznym wobec siebie - czy ja też postępuję właściwie? Jednak nigdy nie warto usprawiedliwiać agresywnych czy przemocowych zachowań czy to swoich, czy to innych.


Ten współczesny  wyścig szczurów, gonitwa planów, wyników sprzedaży, wymagań pracodawców itp. może wpływać na odczuwanie frustracji i przekraczać zdolności adaptacyjne, gdy jest duże pragnienie bycia najlepszym, pierwszym, posiadaniem tego co ma sąsiad itp.

Kiedy spotykamy się z przeszkodami na swojej drodze i nie można znaleźć rozwiązania, popadamy w stan frustracji, a to zatrzymuje nas na stanie emocjonalnym, na rozpaczy. Wtedy przydaje nam się pomoc, aby spojrzeć inaczej, pomyśleć, co innego zrobić, co inaczej ułożyć? Im więcej zobaczymy sposobów osiągania celu, im więcej sposobów zobaczymy jak unikać przeszkód, tym mniejsza frustracja. Każdy ma swoją tolerancję na frustrację. To, że mamy niską tolerancję na frustrację nie szkodzi – ważne, abyśmy nie rozpaczali nad tym, bo można zobaczyć w tym dobrą stronę – szybciej poszukam innych sposobów rozwiązań i szybciej zdobędę elastyczność zachowań i poszukam rozwiązań. No i ważne, aby sobie samemu odpowiedzieć na pytanie, czy ten cel faktycznie wynika z mojej realnej potrzeby?

trochę obrazkowo i  przekornie, nie bójmy  się frustracji, marudzenie i bezczynność bardziej dobija.

 

Co jeszcze?

centrumperspektywa

Mało czasu, mało pomysłów. Ostatnio nic nie przychodzi mi do głowy, w związku z tym nie wiem o czym napisać. Może macie jakieś pomysły,  zapytania, myśli - o czym chcielibyście przeczytać? 

Myślę też, że  może coraz więcej się słucha niż czyta. Można wtedy robić dwie rzeczy na raz;) 

Jestem po urlopie, wypoczęta, może  umysł jeszcze odpoczywa;) ale mam nadzieję, że się ożywi z refleksjami.

Póki co,  proszę czytelników o wyrozumiałość. 

czy jesteśmy idiotami?

centrumperspektywa

 

Kościół od dawna wie, że spowiedź pozwala na trzymanie w garści ludzkich słabości, a księża znali ludzkie dusze jak nikt inny. Kościół musi trzymać ludzi „w garści-w ciemnocie „bo przecież księża, biskupi itp. dzięki temu funkcjonują i od dawna chcą narzucać swoją wolę jako jedynie słuszną ideologię, co sprawia, że wyłania się biegun przeciwny. Jednocześnie warto nadmienić, że najbardziej wzmacniamy to, z czym walczymy. PO walczyło zaciekle z PiS-em, straszyło PiS-em i co z tego wyszło?

Polska jest jeszcze rajem dla religii katolickiej- ale mam nadzieję, że to się zmieni, a premier Polski nie będzie jakąś ustawą zmuszał mnie do śpiewania kolęd w Kościele.

Tak sobie myślę, że zgodnie z naszą flagą biało -czerwoną tak właśnie jesteśmy podzieleni -prawica i lewica. W tym miejscu aż się prosi przytoczyć słynny eksperyment psychologiczny -Jane Eliot postanowiła przeprowadzić w swojej klasie niezwykły eksperyment. Podzieliła uczniów na dwie grupy, kierując się kolorem ich oczu. Jednej grupie powiedziano, że jest ważniejsza od drugiej i należy ją lepiej traktować. Wystarczył jeden dzień, by grupa „wyższa” zachowywała się gorzej w stosunku do drugiej, a grupa „niższa” stała się niepewna siebie. Następnie grupy zamieniły się, aby każdy mógł doświadczyć tego samego. Eksperyment Elliot spotkał się z negatywnymi reakcjami, ale pokazał sposób działania uprzedzeń i stereotypów.

Więcej na stronie http://psychokompot.pl/2017/12/04/eksperyment-jane-elliot-niebiesko;ocy/

i teraz dla każdego staje się jasne, jaki mechanizm występuje pomiędzy dwoma grupami.

kościelni — anty kościelni

- p.aborcji — za aborcją

- PiS — np. PO

- ci za deszczem — ci przeciwko deszczowi

Itp.

Tu i ówdzie wycieka nienawiść zarówno z jednej, jak i drugiej strony, co widać w komentarzach i podejściu do siebie, to walka na przekonania, mity i stereotypy, w które wierzymy, że tak powinno być i racja jest po naszej stronie, no to jesteśmy biało-czerwoni.

Zaczynam się ustawiać na granicy w miejscu, w którym łączą się dwa kolory -:)))

© Centrum Psychologiczno-Rozwojowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci