Menu

Centrum Psychologiczno-Rozwojowe

Helena Zarzecka

Twój problem jest iluzją

centrumperspektywa

Równie dobrze można powiedzieć, Twój problem nie jest Twoim problemem, tylko problemem aktualnej świadomości, aby go rozwiązać, trzeba zmienić świadomość, czyli perspektywę spojrzenia, myślenia, czy nadanie innego znaczenia itp. Chyba wtedy pomocny jest psycholog albo inna osoba niezwiązana emocjonalnie z problem, czy osobą.
Czemu tak? To chyba logiczne, będąc małym szkrabem i mając świadomość dziecka np. 5 -letniego odczuwane problemy były inne. Już to pokazuje przemijalność problemów i ich względną naturę. To, co na dany moment wydaje się tragiczne, po jakimś czasie już takie nie jest. Zmiany towarzyszą nam całe życie, a jednak wolimy tkwić w swojej „ strefie komfortu”
Wcale nie jest mi łatwo pisać tu o czymś, co może naprawdę zainteresować, jak też być użyteczne dla Was.
Myślę, że obecnie duży nacisk kładzie się na pracę nad sobą, na rozwój siebie. Po co? Na pewno po to, aby lepiej radzić sobie w życiu, w relacjach i być jak najbardziej zdrowym i szczęśliwym. Uważam, że jednak warto o czymś pamiętać, dlatego wrócę do problemów. Czasami problem tkwi w otoczeniu, np. w miejscu pracy jest nerwowa atmosfera, intrygi, obgadywanie itp. Innych ludzie nie zmienimy, nie jesteśmy w stanie nakazać im jacy mają być, aby nam było fajnie, miło, wygodnie. Co wtedy? Są chyba dwa wyjścia, zmieniamy siebie, aby poradzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami, ale też musimy mieć świadomość, że czasami trzeba zmienić miejsce pracy, bo przetrwanie tam jest zbyt ryzykowane dla zdrowia psychicznego. Wiadomo, że musimy przystosować się do otoczenia, jeśli otoczenie jest złe (np. rodzice alkoholicy, chamscy ludzie, mąż pijak itp. To niestety przystosowanie do takiego otoczenia może być zmianą na gorsze. A często niestety tak jest, że nie zmienia się sytuacji, tylko ludzie zaczynają zażywać tabletki psychotropowe, aby przetrwać tam, gdzie im jest źle... i chcą i pragną wymusić zmianę na otoczeniu, a nie na sobie. Zwykle dzieje się dlatego tak, że tkwienie zbyt długo w sytuacji, która nie odpowiada, skutkuje stratą energii na radzenie sobie z negatywnymi (nieprzyjemnymi) emocjami, obniżeniem poczucia wartości, zaniżoną samooceną, poczuciem winy i lękiem przed nowym. A warto pamiętać, że źródłem stresu jest też opór przed zmianą. Dlatego tkwienie w jakiejś sytuacji jest odebraniem sobie prawa do rozwoju, do zmiany, stąd bezradność i beznadziejność. A przecież to tylko nasza aktualna świadomość zafiksowała się na  przeżywanych emocjach.

Podobny obraz

 

Podobny obraz

Komentarze (30)

Dodaj komentarz
  • po30stce

    Swietny tekst, codziennie widze na zywo in vivo:)

  • lutana22

    Zgadzam się z Panią Heleno :)
    Wszystko jest w naszej głowie... To takie nasze centrum dowodzenia.

    Trzeba zacząć od siebie, a przynajmniej wypada. Ważne by działać konstruktywnie,
    a nie destrukcyjnie. Przetrawić, przetransformować i budować, a nie niszczyć.
    Każdy stres rodzi agresję, szukanie winnego. Problemy spadają na nas jak rzęsisty deszcz. Nie widzieć ich końca. A tymczasem.... w spokojnym umyśle otwiera się
    jakieś nowe okno przez które widać wszystko o wiele wyraźniej. Czasem warto trochę zwolnić, o ile się da. Na pewno warto. Bywa, że rozwiązanie samo do nas przyjdzie. Trzeba dać mu szansę i trochę poczekać, ale komu się chce dziś czekać?

    Pozdrawiam.

  • centrumperspektywa

    po30:)) napisz coś o tym więcej jeśli możesz, jeśli czas pozwoli:)) Podoba mi się Twoje spojrzenie. Pozdrawiam

  • centrumperspektywa

    Witaj Lutano, bardzo miło mi Cię powitać. Tak, to bardzo ważne, o czym piszesz- działać konstruktywnie, a nie destrukcyjnie, myślę, że czuję, o czym piszesz, ale też skojarzyło mi się, że czasami trzeba rozwalić (destrukcja), aby zbudować (konstrukcja) nowe lepsze. Dobre.
    No właśnie ostatnio często się zastanawiam czy wylansowane powiedzenie wszystko jest w naszej głowie, pomaga czy bardziej szkodzi. Otóż jest wiele poza naszą głową, w wyobraźni czy umyśle.... a serce podobno szybciej reaguje niż mózg.
    Mam pacjentów, którzy przychodzą totalnie zdołowani, bo odczuwają duże poczucie winy, że wszystko jest w ich głowie i wtedy mają poczucie ciężkości, jak też tego, że sobie z tym nie poradzą i nie usuną TEGO ( cokolwiek to jest) ze swojej głowy.
    Pozdrawiam, dziękuję za zainteresowanie wpisem.

  • lutana22

    Oczywiście... to zbyt duże uproszczenie, które bywa nadużywane i pomieścić można w nim prawie wszystko. Jak to mówią "Głowa jest duża" :) Użyłam go celowo w kontekście tematu jaki traktuje ten post. Nie neguję zasług umysłu, który jest przecież niematerialną częścią mózgu i inn. jego cudownych właściwości. A z wyobraźni sama namiętnie korzystam. Cenię sobie zasługi i ogromną wartość serca, w ogóle... które generuje nasze uczucia, całą ich paletę barw i odcieni...
    Wszystko jest ważne, ale mózgu (umysłu) nie należy jednak przeceniać, jednakże bywa nieoceniony kiedy w grę wchodzi zdrowy rozsądek. Człowiek wciąż prowadzi swoistą grę pomiędzy sercem, a rozumem. To taka odwieczna walka jak walka dobra ze złem :)) Na szczęście obu w sukurs przychodzi równowaga (harmonia, umiar) Każdy z nas do niej dąży. Życie to nie jest równa prosta, ale każdy chce jednak na tą prostą wyjść i prędzej czy później się na niej znajdzie jeśli tylko zechce i o siebie zawalczy. Nigdy nie jest za późno na zmianę. Zmiana i ruch to życie!
    Wszystkiego dobrego Centrum!

  • danek9985

    wiele elementow poruszylas Lutana, jednak na chwile chcialbym zatrzymac sie na poznaniu, umiejetnosciach maszego mozgu.
    Prawdziwym mistrzostwem poznania jest, gdy odczuwasz jednoczesnie dobro oraz zlo, idziesz jednak zawsze poprzez srodek.
    Swiat dookola nas jest polaryzowany, dwubiegunowy.
    Jesli masz chwile, pomedytuj nad zlem, do momentu az bedzie bolalo w duszy jak zlo moze byc tragiczne, nastepnie pomedytuj nad najwspanialszym dobrem jakie jestes sobie w stanie wyobrazic.
    Gdy oba uczucia przerobisz,odetchnij gleboko, poczujesz sie jak himalajski mnich, w glebi duszu bedziesz miala uczucie poznania, oswiecenie jak funkcjonuje ten swiat.
    Teraz ze zdobyta w ten sposob wiedza przejdz sie przez miasto, obserwuj wszystko uwaznie, cokolwiek bedziesz robila z pelna swiadomoscia wybieraj droge srodka pomiedzy dobrem oraz zlem, bedziesz szla przez zycie jak najwiekszy mistrz poznania :))

  • lutana22

    Danek :)
    Znam dobrze te uczucia. Dobro i zło jak biały ptak i czarny ptak na jednej siedzą gałęzi :)) Staram się podążać drogą tzw. środka, ale nie zawsze mi wychodzi. Życie to ciągła sztuka kompromisów, jasnych i czarnych barw. Nie jesteśmy sami, ale wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani "niewidzialnymi nićmi". Każdy bodziec wywołuje reakcję po nici przebiegają drgania, brzmi muzyka... Każdy z nas ma swój własny ton i swoją barwę. Gdyby nie dualność świata nie moglibyśmy się rozwijać. Tak myślę...

  • centrumperspektywa

    Lutano, bardzo ładnie to ujęłaś, wszyscy połączeniu niewidzialną nicią:)))
    Mechanika kwantowa dualność przypisuje materii:)) Temat rzeka:))

  • centrumperspektywa

    Danek, medytować naprawdę warto:)))

  • danek9985

    wlasnie wrocilem z pracy, kolacja, teraz jestem zrelaksowany,
    przeczytalem Twoj wpis :))
    sorry, ze nie dalem rady przeczytac wczesniej.
    Centrum,
    widze, ze ja tutaj tylko jeden wskazuje na Pismo Boze, jako zrodlo poznania jak radzic sobie w jakiejkolwiek sytuacji.
    Jesli znajdziemy sie w sytuacji trudnej w pracy, pierwsza rzecz jaka nam powinna przyjsc do glowy, to ze Pan Bog skierowal nas do tego miejsca pracy w jakims celu.
    To wlasnie my powinnismy byc tym swiatlem, ktore swieci pozytywnym przykladem w tym miejscu pracy.
    Zanim wejdziemy do pracy, kazdego dnia dziekujemy Bogu, ze otacza nas swoja łaską pomyślności, ze sprawia, ze ludzie lubieja nas.
    Zachowywac calkowity spokoj w tej trudnej sytuacji.
    Poprzez wiare deklarowac, ze chociaz jest trudno, ja wiem ze Bog pracuje nad moim charakterem wiec bede robil wszystko aby wykonywac moja prace jak najlepiej.
    Wyniki takiego nastawienia do zycia sa fenomenalne.
    Gdybym bral sobie do glowy wszystko, co ludzie mowia w pracy chodzilbym ze spuszczona glowa, jak pokonany. Bez usmiechu, bez radosci.
    To nie ja.
    Moim Ojcem jest Stworca Wszystkiego, mowi do mnie poprzez Pismo, ze jesli bede opieral sie na Jego sile w zyciu, wtedy wszystkie problemy rozwiaze za mnie.
    Zachowuje wiec pelny, w 100% spokoj :))
    To jest wspanialy sposob na zycie. Bog chce abysmy byli szczesliwi, radosni, aby nam nic nie brakowalo, abysmy byli zdrowi, abysmy zyli dlugim, zdrowym zyciem do momentu, az bedziemy usatysfakcjonowani.
    Jezus za wszystko zaplacil cene w pelni swoja smiercia na krzyzu.
    Nic nikomy nie jestesmy winni.
    Jedyne czego od nas Niebo oczekuje, to przyjac ten prezent Łaski Bożej.
    Nie rozumiem dlaczego tak prosta recepta na zycie jest tak trudna do zaakceptowania przez czlowieka.

  • centrumperspektywa

    Danek, smacznego i udanego relaksu :)) Co to z pomocą Pana Boga miałeś na smacznego na kolację?:))

    Masz dużo racji w tym co piszesz, ale może Pan Bóg nas tam skierował, abyśmy przestali się np. przestać bać zmiany? Poszukiwania czego innego dla siebie? Albo docenili to, co było poprzednio? Jest naprawdę dużo różnych możliwości... A może odpowiedzialność za znalezienie się tam jest po naszej stronie, a nie po stronie Boga.

    Jeśli mamy przyjemność w tym, że będziemy świecić tam gdzie ciemno , to jasne zostańmy tam..,ale jeśli cierpimy, że świecimy tam gdzie ciemno, to lepiej świecić gdzie indziej.
    Dobrze jest nauczyć radzić sobie w każdej trudnej sytuacji, ale bez przesady, mamy prawo odejść.

  • centrumperspektywa

    Nie wiem też, czy przypisywanie sobie świecenia nie jest pychą.

  • danek9985

    pychą nie jest, ale moze zacznijmy od poczatku aby nie bylo niezrozumienia.
    Swiat dookola Ciebie, moment ktory obserwujesz jest sytuacja obiektywna, Twoje cialo tez nie jest Twoje, korzystasz tylko z ciala, ktore zostalo wyprodukowane podczas ciazy przez Twoja mame. DNA program dokonczyl reszty. Jestes zbudowana dokladnie z tych samych atomow jak wszystko dookola Ciebie. Na nic nie mialas wplywu, ani na kolor wlosow ani na kolor skory.
    Twoj umysl reagule na otrzymywane bodzce, dlaczego wiec wszystko czlowiekowi wydaje sie az tak skomplikowane w zyciu, zamiast cieszyc sie kazdym dniem, ocenia co mu sie podoba a co sie nie podoba.
    Obok Ciebie siedzi osoba, obserwuje dokladnie taka sama sytuacje, jednak jej odczucia sa calkowicie odrebne od Twoich.
    Czy rzeczywiscie mozemy wiec polegac na naszym umysle?
    Czym wiec jest swiadomosc czlowieka?

  • danek9985

    Umysl jest jak mowia buddysci: jest pustym umyslem.
    Jest wiec umysl polem energii gdzie mysli sa kreowane.
    Nasza swiadomosc ma zdolnosc czytac mysli naszego umyslu, podobnie jak i Bog jest w stanie czytac nasze mysli :)
    W idealnych warunkach wszystko co doswiadcza nasz umysl powinno byc obserwowane przez nasza swiadomosc bez wdawania sie w uczucia.
    Mamy jednak tzw wolna wolę, czyli pierwotny grzech :))
    Mozemy wybierac na co bedziemy poswiecali wiecej uwagi a na co mniej, wrecz bedziemy pewne doswiadczenia odrzucac.
    Doswiadczenie co obserwujemy poprzez nasze sensors jest pozywieniem dla naszej duszy.
    Jestes duchem, stajesz sie jednoscia z doswiadczeniem, ktore obserwujesz.
    Podobnie jak wszystkie rzeki wplywajace do oceanu tworza jeden Ocean.
    Slowo Yoga oznacza polaczenie sie w jedno. Stajesz sie jednoscia.
    Adam oraz Ewa widzieli piekno wszedzie dookola siebie.
    Pierworodna funkcja naszej swiadomosci to wlasnie rozkoszowanie sie doswiadczeniem obserwowanego swiata.
    Buddysci twierdza, ze kazde doswiadczenie ma swoja nature.
    Uczucie ciepla czy zimna czuje sie inaczej. Nic nie jest zlego z tym uczuciem.
    Jest po prostu roznym uczuciem.
    Twoja swiadomosc majac wolna wole moze decydowac na co zwracac wiecej uwagi a jakie doznanie odrzucac.
    Decydujesz wiec jakie doswiadczenia odrzucasz a jakich sie trzymasz. To jest wlasnie wolna wola.
    trzymajac sie pewnych doswiadczen a odrzucajac inne kreujesz swoja psyche.
    Ten obraz juz dawno nie istnieje, np juz rozwiodlas sie z mezem, jednak trzymasz jego negatywny obraz w pamieci, nawet slowo jego imienia, Pawel, wywoluje w Tobie emocje.
    Jak piszesz Twoj problem jest iluzja :))
    Dokladnie tak wlasnie jest.
    Ta iluzja istnieje w Twojej swiadomosci.
    Teraz nie jestes w stanie doznawac nowych uczuc, Twoja psyche jest przywiazana do obrazu, do uczucia, ktorego sie trzymasz.
    Nie masz pustego umyslu :))
    Zasmiecony jest tym, czego sie trzymasz.
    Powinnas miec komfort doznawania wszytkich emocji, pelnego duality.
    Nie powinno byc, ze cos lubie a czegos nie lubie.
    To powinno byc wykladane w podstawowej szkole.
    Duchowy rozwoj to wlasnie uwolnienie sie od oceniania emocji.
    Jestes komfortowa ze wszystkim wibracjami - negatywnymi oraz pozytywnymi gdy one przychodza do Ciebie.


  • centrumperspektywa

    Danek....Świat, który odbieramy za pomocą zmysłów, jest dla nas rzeczywistością, problemy, które dostrzegamy w sobie w związku z tym światem, są dla nas subiektywne, dlatego tę samą sytuację (zdarzenie) odczuwamy i spostrzegamy inaczej niż ktoś inny. Niektórzy mówią o zasadzie lustra w otoczeniu konfrontujesz się z samym sobą i uświadamiasz sobie siebie samego. Poznaj się siebie, abyś mógł poznać Boga Żyjemy w materii i ocena, to też informacja, a czasami niezbędna. Żyjąc w materialnym, dualnym świecie oceniamy, choć można ćwiczyć się i nie oceniać.....ale to wyższa szkoła jazdy i zapewne Jezus czy Budda to pokazali..wyjście poza dualność, aby dostrzec, że te dwie strony to właśnie jedność.
    Tylko jak przestaniemy oceniać, to wtedy przestaniemy ze sobą rozmawiać? Piszesz o braku oceny, ale już Ci pisałam, że sam oceniasz i sam pisałeś trzeba nazywać rzeczy po mieniu (a to była tylko Twoja ocena, bo ktoś tam miał inną ocenę choćby dyskusja o Piotrze S, który dokonał samospalenia). Wiem, bo akurat też to czytałam dyskusja Twoja i Nezumiego na innym blogu.
    Każdy ma swój świat ile ludzi tyle światów jeden będzie ciągle mial pretensje do Boga, że tak ten świat stworzony, a inny będzie mial pretensje do siebie, że tak ułożył sobie życie. W każdym wypadku ta pretensja niczemu nie służy. Warto jednak pochylić się nad sensem tego, co nas spotyka. Umysł to coś tak ogromnego pojęciowo, że nawet naukowcy nie biorą się za zdefiniowanie tego pojęcia. Żyjemy w kosmicznym umyśle, a zgodnie z zasadą rezonansu doświadczamy tego, czego odpowiednik mamy w sobie, na tej właśnie zasadzie nie będziemy się emocjonować, że ktoś jest skąpy, jeśli my jesteśmy hojni. Bo niby czemu ma denerwować czyjeś skąpstwo, jeśli tego odpowiednika nie mamy w sobie. Podobno szybciej możemy się poznać, jeśli przyjrzymy się temu, co nas denerwuje.
    Poza tym danek nie mamy obowiązku cieszyć się każdym dniem, bo jak sam zaznaczasz, nie ma dobrych i negatywnych emocji, bo wszystko jest dobre z racji tego, że jest. Dlatego jak ktoś chce spędzać dzień na umartwianiu się, to też jest ok jego świat i jego wola.

    Myslę też , że to wielkie niebezpieceństwao podchodzić do ciala w ten sposob ze to nie moje skoro zostalo mi dane do uzytkowania, to moje i mam o nie dbać. W komunie nic nie było twoje i nikt o to nie dbał. Myslę też ze się mylisz- to nie umysł reaguje na bodźce, on je raczej tworzy... jeśli problem jest iluzją....tylko nasza uwaga związana ze świadomoscią, naszymi doświaxeniami i naszymi przekonaniami i myslami zwraca uwage na jakiś wycinek rzeczywistości. O tym piszesz w ostatnim komentarzu - umysl jest pustką, przestrzenią,
    Pierwotny grzech to żaden grzech, tylko wejście ideii ( informacji) w świat materialny . Informacja o człowieku o życiu została zmaterializowana. Myślę, że to nie chodzi o piękno i rokoszowanie się światem ( bo o to czasami trudno) ale o piękno poznawania siebie i ciągłego doskonalenia w zbliżaniu się Boga ( jakiejś doskonalości) aby emanować miłością i wyzszymi wibracjami z korzyscią dla tego świata , siebie i swoich bliskich.

  • otulonywiatrem

    Żeby to było takie proste:(

  • centrumperspektywa

    Może to proste, aby jedną iluzję zastąpić inną :)

  • otulonywiatrem

    Nie ma nic prawdziwego?

  • centrumperspektywa

    Podobno to co prawdziwe jest wyrażone w formie paradoksu.
    Myślę też, że odczucia są dla każdego z nas jak najbardziej prawdziwe.

  • otulonywiatrem

    Jeżeli jesteśmy świadomi iluzji to czy może to wywoływać w nas prawdziwe uczucia? Może to kwestia wiary czy podświadomości?

  • centrumperspektywa

    zranię się np. nożem, krew leci i odczucie jest jak najbardziej realne :) ale już pomyślenie sobie np., o boshe, skaleczyłam się i teraz palec mi się nie zagoi, nikt mnie nie zechce z okaleczonym palcem, albo czymś się zarażę itp. jest niejako iluzją ( poprzez takie myślenie tworzymy sobie problem np. strachu) odczucie prawdziwe, ale problem jest iluzją.
    Tak to jakoś pojmuję, w dużym skrócie.
    Jeśli jesteśmy świadomi iluzji raczej o uczucia trudno, bo np. "atrakcyjność pokazu iluzjonisty spada, ponieważ widzowie tracą poczucie zaskoczenia i nie doznają złudzenia"
    i tak np. mężczyzna udając miłość - zaangażowanie, może wywołać w kobiecie prawdziwe uczucia do niego, ale nie są one prawdziwe dla niej z jego strony. Pomógł jej stworzyć iluzję. Gdy kobieta wie, że to tylko trik z jego strony, to raczej się nie zaangażuje :)


    Nie bardzo rozumiem co masz na myśli z kwestią wiary i podświadomości w kontekście iluzji.

  • danek9985

    Centrum, poruszylas tak ogromna ilosc spraw, ze nie sposob ustosunkowac sie do tego co tutaj przekazalas :))
    Napisalas: "Myslę też ze się mylisz- to nie umysł reaguje na bodźce, on je raczej tworzy"
    My nawet otaczajacego nas swiata nie obserwujemy.
    To otaczajacy nas swiat sam przychodzi do nas.
    Swiatlo odbija sie od roznych obiektow, poprzez nasze oczy niejako "przychodzi" do nas. Podobnie odczuwamy cieplo czy zimno.
    Umysł tylko kreuje obraz z otrzymywanych informacji. W zadnym wypadku umysł nie tworzy bodźcow.
    W idealnych warunkach umysl powinien tylko przetwarzac te informacje, nasza swiadomosc powinna doswiadczac tego co widzimy czy odczuwamy.
    W ten sposob swiadomosc rozwija sie nie bedac powstrzymywana przez umysl.
    Jednak tak nie jest.
    Umysl to co sie jemu podoba chce zachowywac dla siebie te dobre uczucia,
    odrzuca uczucia, ktore ocenia jako niedobre.
    Nawet dochodzi niekiedy do sytuacji, gdy umysl oswiadcza, ze nie bedzie funkcjonowal w warunkach jakie tutaj istnieja, doputy dopuki sie to nie zmieni.
    Mam na mysli sytuacje, ktore opisalas np w pracy czy w domu.
    Zamiast nauczyc sie funkcjonowac w zaistnialej sytuacji, wzmocnic swoj charakter, rozwijac sie, taka osoba wybiera albo wyjscie ze zwiazku, czy opuszczenie miejsca pracy.
    Nawet czuje, ze jako psycholog zachecasz swoich pacjentow do takiego zachowania.
    Mysle, ze nie tedy droga.
    Jestem nawet przekonany, ze to nie przypadek, ze znalezlismy sie w zaistnialej sytuacji. "ktos" czy "cos" zaprowadzilo nas abysmy nauczyli sie w sposob pozytywny radzic sobie z tymi emocjami.

  • centrumperspektywa

    danek, pisałam o kosmicznym umysle w odniesieniu do tworzenia bodźców - dlatego niektorzy nie mogą opanować natłoku myśli..... Z tego co napisałeś widzę, że inaczej pojmujemy umysł.
    Nie zgodze się z Tobą - jestesmy uczestnikiem świata i jednoczesnie obserwatorem - jestemy nadajnikiem i odbiornikiem.
    Ale pewnie znowu co innego mamy na mysli.

    Lansujesz dla mnie trochę dziwną tezę , że nie możemy wyjść ze związku czy zmienić pracy?

  • otulonywiatrem

    @centrum - Zgadzam się z tym co napisałaś o zranieni nożem ale mogę sobie też pomyśleć, że ból jest tylko w mojej głowie i starać się go przezwyciężyć. Co jest wówczas iluzją? Co do kwestii wiary, to jeśli głęboko wierzę, że woda ze strumyka ma uzdrawiające moce to może to faktycznie zadziałać, gdyż w mój mózg może sam rozpocząć proces uzdrawiania, a jeżeli wiem że to wszystko iluzja to nic tu nie pomorze. Podobnie może być i z podświadomością, która skłania nas ku temu czy owemu jakby wiedziała co dla nas dobre ale rzadko słuchamy wewnętrznego głosu.
    Stwarza mi to jednak wszystko spory problem,gdyż myślę zbyt racjonalnie i w nic obecnie nie wierzę;) Dlatego jak dla mnie spora część życia jest iluzją, a druga część wynika z naszej natury bądź reguł społecznych.

  • centrumperspektywa

    Oczywiście, tak możesz ból usuwać, a nawet szybciej rany goić :)) Huna fajnie to opisuje, a właściwie Serge Kahili King w książce bodajże ' Szaman Miejski" MI się nawet raz udało. To było niesamowite:)) Tak naocznie i od razu.
    Chyba sam sobie odpowiadasz, co jest iluzją dla Ciebie - jasne, jak już wiesz na czym sztuczka polega nie dajesz się nabrać na zródełko, bo wiesz, że tak naprawdę nie zródełko Cię uzdrawia, ale Ty sam.
    Normy :) to dopiero iluzja:))
    Jednak żródełko może być dla nas energetycznym wzmocnieniem i czystą informacją - przyroda pozbawiona jest emocji - nie jest zanieczyszczona nienawiscia , zloscią itp. Dlatego może "włączyć' w podswiadomości proces uzdrowienia Doświadczenia z wodą wykazały, że przenosi ona informacje , a więc załóżmy ze 3 osoby rzucą" zaklęcia " mówiąc - ten strumyk uzdrawia, to kto wie - czy chcemy czy nie chcemy nasze zmysly i podświadomość podatna jest na iluzję czy odbieranie ponadzmyslowe na zasadzie telepatii.
    Co do wiary - wiara to dla mnie coś, kto inny twierdzi, mówi, ja w to wierzę lub nie. Przyjmuję na wiarę.....Natomiast bardziej się liczy wiedza- bo to coś zdobytego przez nas w wyniku doświadczenia. Przeczyatalam w hunie jak szybko dzialać na ran , nie wierzyłam, ale zastosowałam i tak zdobyłam wiedzę i tak nauczyłam swoją podświadomość się leczyć :) Dla tego ważna jest praktyka, doświadczanie itp.

    Podsumowując:))
    wierzysz, że myślisz racjonalnie:)))
    wierzysz w to, że spora część Twojego życia wynika z natury:))
    wierzysz w to, że druga część życia wynika z norm społecznych:)

    Pozdrawiam :)

  • otulonywiatrem

    @centrum - Aż chciałbym tą historię o samouleczeniu usłyszeć od Ciebie:)

  • centrumperspektywa

    Juz opisuję :) Może ktoś też wykorzysta i wypróbuje:)
    Bylam świeżo po przeczytaniu ksiązki Serge Kahili Kinga:) Opisywał on, że jak się uderzysz, skaleczysz w palec itp. to zaczynasz "maskować ten ruch i powtarzać czynność tak, jakbyś sobie to znowu robił, skupiając się na zdrowym palcu.
    U mnie wyglądało to tak- miałam taki stary drewniany stół i sięgałam po co tam i z dość dużą siłą weszła mi drzazga pod paznokieć ( bardzo bolało, bo weszła daleko) Wyjęłam drzazgę i zaczęłam "udawać ten sam ruch ( czyli taki ruch ręki który doprowdził do zranienia) skupiając się na tym samym palcu, ale lewej dłoni ( a zraniłam się w prawy palec) wykonując i powtarzając ten ruch bolało coraz mocniej ( aż w duchu sobie zaklęłam k...wa, akurat to pomoże) ale nic, robię dalej tzn. powtarzam tą czynność i nagle niesamowita ulga - palec przestał boleć, przestał pulsować a ślad po tej drzazdze był ledwo widoczny:) No cóż, ale tego fajnie doświadczyć samemu, bo inaczej trudno uwierzyć :)) Ale nie życzę ranienia się.

  • danek9985

    Centrum,
    jestem na 6 miesiecznym kursie traktujacym o naszej duszy, miedzy innymi o zawieraniu umowy przed narodzeniowej na cale nasze przyszle zycie (pre-birth life plan)
    Nie tylko zgadzamy sie z naszymi przewodnikami (po polsku aniolami strozami?) co do tego kto bedzie naszymi rodzicami, babcia, dziadkiem czy rodzenstwem, nasze dzieci, malzonek czy malzonkowie. Nawet istotni w naszym zyciu sasiedzi sa elementem zawartej umowy, wlacznie z istotnymi przyszlymi wspolpracownikami.
    Nie wiesz wiec czy dana trudna sytuacja w domu Twojego klienta czy sytuacja w pracy nie sa wynikiem zawartej umowy, zanim klient jeszcze sie urodzil.
    Ludzie maja bardzo duza tzw karma do przerobienia, z tym konceptem zapewne sie zgadzasz?
    Zycie jest nieslychanie skomplikowane, w swiecie duchowym istnieja Uniwersytety ksztalcace naszych przewodnikow jak maja sobie radzic z prowadzeniem ludzi przez zycie abysmy zrealizowali cel kazdego naszego indywidualnego zycia.
    Nawet data narodzin kazdego czlowieka jest ustalana zgodnie z ukladem planet.
    Astrologia jest bardzo istotnym elementem w swiecie duchowym.
    Gdy wiec zalecasz klientowi / klientce wyjscie ze zwiazku istnieje mozliwosc, ze rujnujesz prace dziesiatkow przewodnikow zaangazowanych w przepracowanie danej karmy przez ta osobe.
    Pomysl sobie nad tym
    Wszechswiat jest naprawde fascynujacy :))

  • centrumperspektywa

    Nie wiem Danek czy karmę maja do przerobienia, czy karmę mają do tworzenia. Czyli sami ją sobie tworzą.
    Karma też kojarzy się z jedzeniem, to mają ją do zjedzenia:D ale to żart, tak do tego przerobienia:)))
    No i nie wiem skad bierzesz takie pomysły i czemu Ci przychodzi do glowy, że ja cos zalecam do zrobienia klientowi? Tak sobie wyobrazasz prace psychologa? Jako dawanie rad? Musze cię rozczarować - tak nie jest.

    Gdy przychodzi klient/ka z podbitym okiem bo partner bije, pije, a na dodatek jeszcze zdradza i pyta taka jestem nieszcześliwa co mam robić?

    Najczęsciej w takich wypadkach odpowiadam jest parę wyjść :
    1. Mozna zostać i liczyć się z tym, że co jakiś czas dostanie się w pie...l ( taka karma)
    2.Można zgłosić na policję sprawę o fiz. i psych, znęcanie( taka karma, on musi ponieść karę, czyli konsekwencję za swoje czyny, bo moze w jego karmie jest być w ZK:))
    3. Można złozyc wniosek o eksmisję, prawo chroni ofiarę, a sprawcę i alkoholika mozna eksmitować z domu ( taka karma)
    4. Można wziąć rozwod ( taka karma - widocznie nie było dane wam razem przezyć do konca)
    5. Można prosić o wsparcie rodzinę, albo o kogoś kto ma na tego męża/zonę wplyw i on się cudownie zmieni dla ciebie.
    6. Można czekać az samo się rozwiąże...gorzej gdy są male dzieci i też cierpią, a matka ich nie chroni
    7. Wybór należy do klienta! Nic nie zalecam do zrobienia!

  • megharraa

    Dokładnie, bardzo dobre teksty motywujące. I świetny artykuł. Warty przeczytania.

Dodaj komentarz

© Centrum Psychologiczno-Rozwojowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci