Menu

Centrum Psychologiczno-Rozwojowe

Helena Zarzecka

Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela.

centrumperspektywa



Chyba już dla nikogo nie jest tajemnicą, że na nasze decyzje, czyli na nasze życie mają wpływ nasze przekonania. Nasze własne przekonania są najczęściej internalizacją norm, zasad i przekonań przyjętych od środowiska rodzinnego i kultury, w której się wychowujemy.
Małżeństwo zostało u nas oparte na stwierdzeniu, Co Bóg złączył, niech człowiek  nie rozdziela. Skoro Bóg złączył, to jakim prawem mamy to rozdzielić? Jak można narażać się na gniew Boga? Jak można narażać się księdzu? Jak można narażać się opinię środowiska? Jak można przyznać się przed sobą. że popełniłam/em błąd?


Są jednak czasami sytuacje życiowe, że wybór tego męża/ żony okazuje się złym wyborem, naszą pomyłką i nietrafioną decyzją. Co wtedy? Przeżywanie wielu negatywnych emocji w związku uniemożliwia dystans, topimy się w tych emocjach, oddalając się od rozsądku, od podjęcia decyzji o zmianie. Wiele kobiet/ mężczyzn, którzy wychodzili z nieudanego małżeństwa, często najpierw fizycznie się oddzielili i był ktoś z boku, kto pomógł spojrzeć inaczej.
Czy faktycznie Bóg łączy ludzi? Czy swoją decyzję o wyborze takiego, a nie innego partnera możemy zwalić na Boga? Czy w zamyśle stwierdzenia [co Bóg złączył.....] była koncepcja, że jak wybierasz psychopatę, albo psychopata wybierze /ciebie to już masz dać się bić, poniżać do końca dni swoich – bo jak Bóg złączył, to nie możesz rozdzielić?
Co prawda słyszę tu i ówdzie, że tak wielu ludzi obecnie lekką ręką bierze rozwód i zmienia swoje życie, że mówi się o upadku wartości moralnych itp.
Pewnie należy uważnie przyjrzeć się przyczynom każdej rozwodzącej się pary. Temat rzeka.
Wpis ten nie ma być zachętą do rozwodów, ale raczej zachętą do rozwoju osobistego, do poznawania siebie i tego do jakiej miłości jesteśmy zdolni. Czy chcemy kochać, czy chcemy tylko miłość dostawać od męża/zony?
Ten wpis jest również o tym, aby nie tkwić i nie marnować życia w związku, w którym mąż/żona stosuje przemoc, nadmiernie pije alkohol, zażywa narkotyki, bo po co?
Na zaprzyjaźnionym blogu  { http://eliats.blox.pl/2017/06/Jak-nauczylam-sie-kochac-siebie-czI.html} jest dowód na to, że można zmienić życie na lepsze, że można żyć inaczej. Myślę, że mamy do tego prawo.

 

Co powstrzymuje kobiety/mężczyzn przed odejściem z toksycznego związku?

  1. Wstyd, że tak jest.

  2. Przekonanie o swojej głupocie i pomyłce ( chęć ukrywania tego).

  3. Brak wsparcia ze strony najbliższych.

  4. Poczucie winy – w tym tłumaczenie i usprawiedliwianie sprawcy.

  5. Nadzieja – on/ona na pewno się zmieni.

  6. Przeżywanie negatywnych emocji uniemożliwiający dystans.



Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela? A właściwie czyja to decyzja?

Komentarze (68)

Dodaj komentarz
  • eliatrieste

    Wszystko sie zgadza, do tej pory pozostaly mi okruchy wsydu i poczucia winy...
    Dziekuje za wyroznienie :)

  • bognna

    Dla mnie nie liczy sie specjalnie formula.
    Slub koscielny zawarlismy bowiem pod presja rodziny (glownie mojej), a bylam wtedy za malo asertywna, aby sie sprzeciwic.

    Mam rozwiedzione przyjaciolki, ktore ani sie nie wstydza, ani nie czuja sie winne z powodu rozwodu. Wrecz przciwnie:) Tutaj istnieje nawet specjalne okreslenie tego statusu spolecznego: "szczesliwie rozwiedziona/y".

  • centrumperspektywa

    Rodzina namówiła na ślub kościelny abys w grzechu nie żyła :))) ale skoro dałaś się namówić to musiałaś uznać te racje. A dlaczego koleżanki miałyby się czuć zawstydzone czy winne z powodu rozwodu?

  • tessa37

    Szczesliwie, jako ateistka nie mam takich dylematow, uwazam, ze kazdy jest odpowiedzialny za swoje decyzje i bledy inie widze powodu, dla ktorego nie moglby bledu tych ostatnich weryfikowac i naprawiac. Bardzo mnie dziwi, ze w XXI wieku sa jeszcze ludzie, ktorzy swoje decyzje zyciowe uzalezniaja od jakichs mi(s)tycznych wyobrazen.
    Z drugiej strony-pomaga to zrozumiec, dlaczego tak wiele osob tkwi na wlasne zyczenie w toksycznych zwiazkach...

  • kobietawbarwachjesieni

    Czasami zamiast męża szukamy niezmiennego w porywach miłosnych kochanka, opiekuna lub tatusia.

  • bognna

    "Poczucie winy w tym tłumaczenie i usprawiedliwianie sprawcy".
    "Wszystko sie zgadza, do tej pory pozostaly mi okruchy wsydu i poczucia winy...
    Dziekuje za wyroznienie :)"

    Moze opacznie (nie) zrozumialam?

    Nie, racji nie uznalam. poszlam na kompromis dla tzw. ogolnego dobra. Mysle, ze czasami tak tzreba. Dzisiaj bylabym bardziej asertywna.

    Aaaaa...... jeszzce jedna sprawa: moi rodzice calkowicie sfinanasowali uroczystosc . uznalam wiec, ze maja "cos" do powiedzenia.

  • bognna

    Sorki za literowki. Komputer czasami szybciej publikuje niz bym tego chciala:(

  • centrumperspektywa

    @eliatreste:))) jeszcze trochę i te okruchy pewnie znikną :))
    pozdrawiam mocno:))

  • centrumperspektywa

    @bogna tak, chyba jakoś opacznie zrozumiałaś.
    te uczucia były do tego "Co powstrzymuje kobiety/mężczyzn przed odejściem z toksycznego związku?"
    to skomplikowane procesy psychologiczne i nie dotyczyły rozwodu. Rozwód to uwolnienie i temu towarzysz ą inne uczucia.

  • centrumperspektywa

    @tessa37
    To super, że nie masz takich dylematów, bo to nic przyjemnego:))) Bycie wolnym od przekonań religijnych jak widać pomaga:))

  • centrumperspektywa

    @kobieto, no właśnie, czasami za dużo oczekujemy po małżeństwie.

  • bognna

    Faktycznie. No coz....... . Starosc nie radosc :(

  • centrumperspektywa

    Młodość nie wieczność:)) Oj tam starość, kokietujesz:)))

  • danek9985

    ja mysle, ze mozna z innego punktu widzenia spojrzec na instytucje małżeństwa.
    Jesli rzeczy nie ida w zwiasku tak jak sobie to wyobrazałem nie oznacza to, ze powinienem zaczac planowac wyjscie.
    Gdy oceniamy rzeczy, ktore sie dzieja wokoło nas wtedy popadamy w tarapaty.
    Czyli mozna powiedziec gdy oceniamy rzeczy wtedy wypadamy w duzej gry, wpadamy w małe gierki.
    Jednoczesnie gdy cos oceniamy przestaje nas to cieszyc.
    Trzeba zawsze miec na uwadze podstawowa zasade, ze rzeczy nie dzieja sie przeciwko nam lecz dla nas.
    Czyli zawsze trzeba poszukiwac tego celu, dlaczego istnieje taka sytuacja, czego mam sie z tej sytuacji nauczyc.
    Jesli za kazdym razem, gdy cos dzieje sie nie po mojej mysli, wychodze z tego - wtedy ograniczam siebie, czym/kim potencjalnie moge sie stac.
    Ograniczam swoje umiejetnosci do sprostania takiej trudnej sytuacji.
    Dodatkowo, wychodzac ze zwiazku zaprzepaszczam moj cel zycia, jaki byl dla mnie przeznaczony. Biore sprawy w moje wlasne rece.
    Zapewniam kazda z Was pań bioracych udzial w powyzszej wymianie opinii, czlowiek ma za malo wlasnych umiejetnosci aby sprostac wyzwaniom zycia.
    Ja bylem o krok w moim zyciu od wyjscia ze zwiazku małżeńskiego.
    Jestem szczesliwy, ze jednak wytrzymalem.
    Ja od roku zaczalem dziekowac Stworcy za wszystko co sie wydarza w moim zyciu.
    Wtedy wyrazam swoja wiare, ze nie musze rozumiec dlaczego cos zlego sie wydarzylo dla mnie.
    Bog przyrzekl w Pismie, wszystkie rzeczy w Twoim zyciu dzieja sie dla Ciebie a nie przeciwko Tobie :))

  • centrumperspektywa

    Danek, klucz jest pewnie w tym Twoim stwierdzeniu <wytrzymałem :))>
    Jak się nie wytrzymuje, to trzeba odejść:))

  • po30stce

    Panstwowa instytucja malzenska, czysty matrix:)

  • danek9985

    co to takiego panstwowa instytucja malzenska?
    pozwala na malzenstwo gay'a z drugim gay'em LoL
    prawo panstwowe jest rownie chore jak wybrani przedstawiciele w demokratycznych wiekszosciowych systemach spolecznych.

  • tessa37

    danek, a dlaczego ma nie pozwalac? Mieszkam w Niemczech i bardzo mnie cieszy,ze to prawo w koncu i tu weszlo.
    Naprawde jestes az tak zacofany w swoich pogladach?

  • danek9985

    zapewne nie zdajesz sobie sprawy Tessa, ale gdy oceniasz drugiego czlowieka niejako automatycznie ustawiasz sie na pozycji, z ktorej nie ma zadnego dobrego wyjscia.
    Ja jestem ostatnia osoba, ktora mozna nazwac zacofanym :)
    Wspolczuje wiec Tobie, ze oceniasz ludzi zanim nawet ich poznasz.
    Odnosnie instytucji malzenstwa, uksztaltowalo sie ono w zamierzchlych czasach w jednym podstawowym celu,
    jako zwiazek pomiedzy mezczyzna oraz kobieta w celu zalozenia rodziny, aby dzieci mialy matke oraz ojca.
    Co ma do tego zwiazek dwoch homoseksualnych istot, kompletnie nic.
    Reprezentujesz liberalny nurt, ktory niszczy caly dorobek kultury czlowieka,
    nurt, ktory chce zorganizowac stosunki miedzyludzkie na nowych zasadach.
    * nieograniczona imigracja do Niemiec
    * zniszczenie tradycyjnej rodziny
    *niszczenie tradycyjnych stosunkow pomiedzy pracownikiem oraz pracodawca
    * niszczenie spoleczenstwa takiego jakie znamy poprzez rozdzielanie wysokich zasilkow
    * zapewne liste mozna przedluzyc o wiele nowych punktow.
    Ja kocham Niemcy, szczegolnie Bayern. W Polsce namieszkalem sie 27 lat, wiec z uwielbieniem wspominam moj prawie 2 letni pobyt w Landshut oraz w München.
    Zazdroszcze wiec Tobie, ze tam jestes.
    Dwa lata temu odwiedzilem Hannover, jednak to nie to samo co Bayern, nie czulem sie tam dobrze.
    Tutaj w Stanach nie spotkalem jeszcze Niemca, ktory popieralby polityke imigracyjna liberalnej Merkel.
    Mam nadzieje, ze bedziecie trzymali wszystkich tych imigrantow w Niemczech, zamiast na sile zmuszac Polske, Czechy czy Wegry do kwot przyjmowania obcych.
    Nie kazdemu jest po drodze z liberalna polityka.
    Przekonala sie o tym Clinton w Ameryce podczas ostatnich wyborow :))
    Tak Tessa, ja jestem za utrzymaniem tradycyjnych zwiazkow rodzinnych, za utrzymaniem tradycji w stosunkach spolecznych.
    Absolutnie nie ma to nic wspolnego z zacofaniem.
    Liberalizm kieruje sie natomiast zamordyzmem, na sile zmusza ludzi do uwierzenia, ze ich idee sa jedynie sluszne.

  • po30stce

    Tessa nie brnij w to:)

  • otulonywiatrem

    Bóg nie może nic łączyć bo go nie ma;) Co jeśli tkwimy w związku z powodu dzieci? Mężczyzna tu jest zawsze na przegranym miejscu, a przecież również może bez nich nie umieć żyć. Przecież monogamia jest przereklamowana i nienaturalna. Małżeństwo często bywa więzieniem zabijającym jednostkę, spełnienie, dopełnienie. Wiadomo po co tak państwo dba o poczet rodziny, bo tu są pewne podatki, kredyty, zobowiązania, deklaracje itd. Nie zawsze można się że wszystkiego wymiksować, bo jest coś takiego jak odpowiedzialność i nie za siebie ale za dziecko. Gdyby jeszcze w naszym pierdzielonym patryjarchalnym państwie ludzie umieli się rozwodzić może byłoby inaczej. Pozdrawiam:)

  • danek9985

    po30stce, ja tylko zaprotestowalem, ze daje sie mnie nalepkę: zacofany LoL
    Otulony, facet przede wszystkim otrzymuje stabilizacje poprzez malzenstwo.
    To jest najlepsze co nas spotyka :))

  • tessa37

    Po30, dzieki, masz racje, nie warto:) To ten typ, ktory nie cierpi, jak sie go ocenia, sam oceniając i szufladkujac;) I oczywiscie dajac praea i przyeileje tylko sobie i podobnie myslacym;) Jestem szczęśliwa, że na codzień nie mam tego typu ludźmi do czynienia, więc nie ma sensu tutaj się meczyc;)

  • danek9985

    Tessa, Twoja wypowiedz jest typowym zachowaniem prosto z progressives podrecznika.
    Tylko wykreowany przez was swiat jest nowoczesny.
    Nie widzicie nawet potrzeby dyskusji.
    Deklarujecie: my jestesmy nowoczesni a cala reszta to ciemnogrod z ktorym nawet nie ma o czym rozmawiac.
    Efektem jest podziaal spoleczenstwa na dwa hermetyczne, nie rozmawiajace ze soba grupy.
    To jest niedopuszczalne w demokratycznym swiecie aby oficjalnie deklarowac tak jak robisz to Ty tutaj.
    Pokazujesz sie jako jedynie madra totalnie anty demokratyczna,
    depczesz prawa wolnosci wypowiedzi.

  • tessa37

    Osoby, które uważają się za lepsze, że względu na kolor skóry, pochodzenie, religie czy orientację seksualna, nie powinny w ogóle wypowiadać się na temat demokracji, bo jest to tylko żałosne i śmieszne...(w krajach demokratyczynych, w dyktaturze-przerazajace i niebezpieczne)

  • Gość: [paragona] *.ssp.dialog.net.pl

    Cóż, tematyka jest całkiem kontrowersyjna i powstrzymywałabym się z tak skrajnymi komentarzami...

  • centrumperspektywa

    @otulony, zapewne to nie Bóg łączy, ale ludzie sami sobie obiecują nie wiedząc co czynią mając np. lat 20, zawierając związek małżeński. Ta monogamia podobno zależy od tego, kto ile ma wazopresyny :)) więc dla jednych normalna, a dla innych nie.

    Poza tym masz wiele racji w tym co piszesz, ale to i tak kwestia wyboru danego człowieka. Faktycznie dobrze by było, aby ludzie potrafili się kulturalnie rozwodzić.

  • centrumperspektywa

    O ile w ogóle mi nie przeszkadza, że geje czy lesbijki mieliby legalne związki zakładać, to jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że para homoseksualna dostaje do adopcji dziecko tej samej płci.

    Warto sobie poczytać:

    pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm#cite_note-Bayer1987-126

    pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm_a_kontekst_kulturowy

    Według Sigmunda Freuda (1905/1915), austriackiego lekarza i twórcy psychoanalizy, każdy człowiek rodzi się[b biseksualny[/b. Nie uważał on homoseksualizmu za chorobę, lecz nie uznawał, że jest on tak samo normalny jak heteroseksualizm. Zdaniem Freuda, homoseksualizm był wynikiem zatrzymania rozwoju seksualnego[
    '
    Zachowania homoseksualne występują u kręgowców, szczególnie u gatunków żyjących w społecznościach, np. u ptaków morskich i ssaków, w tym wśród najbliżej spokrewnionych z człowiekiem szympansów. Zachowania takie zaobserwowano do tej pory u ponad 1500 żyjących na wolności gatunków

    Tak się składa,że Ci co protestują przeciw czemuś zawsze wzmacniają to, przeciwko czemu protestują czyli wzmacnia się tylko to co chce się zwalczyć

    Jest też coś takiego jak homofobia i to jest bardzo interesujące pod względem psychologicznym :))

    A już najgorzej jak ludzie prezentujący dwa odmienne poglądy zaczynają się obrażać , ironizować, wyzywać, uważać się za idiotów itp.
    teraz w Polsce jest tego tyle, że aż jest to niesmaczne. Nie chciałabym, aby to działo się u mnie na blogu


  • danek9985

    Tessa, na przywitanie napisalas, ze ja jestem zacofany.
    Powyzsze to popis wyrazania o kims opinii, kogo sie nie zna.
    Zapewne nie interesuja Ciebie ludzkie uczucia ale takie zachowanie jest po prostu niegrzeczne.

  • centrumperspektywa

    danek to jest fakt, że Tessa spytała czy jesteś tak zacofany?
    Moim zdaniem też prowokowałeś stwierdzeniem o chorobie, a tessa odpowiedziała.
    Tymczasem homoseksualizm juzż dawno przestał być uznany za chorobę.

  • danek9985

    dwa razy przeczytalem moje wpisy, w zadnym miejscu nie wypowiadalem sie o homoseksualizmie jako o chorobie.

  • centrumperspektywa

    Tak, nie napisałaś tego bezpośrednio. Pisałeś o chorych ludziach i chorym systemie gdzie gej z gejem zawiera związek. Jaki wniosek mizna z tego wyciągnąć?

  • danek9985

    hmm
    zapewne nie brac sobie tej sytuacji do serca, najlepiej patrzec w druga strone :))
    nie widze, serce mnie nie boli.
    Sama tez jeszcze masz duzo pracy przed soba.
    Zachecasz ludzi zyjacych w zwiazkach do rozejscia sie, gdy sytuacja jest bardzo trudna zamiast zachecac aby poprzez jeszcze wiecej miłości okazanej drugiej stronie pokonac ten trudny okres.
    Kazdy z nas tutaj zyjacych na tej planecie ma swoja misje do spelnienia, nikt z nas nie jest idealny. Ja doskonale zdaje sobie sprawe, ze jeszcze bardzo duzo mam pracy nad soba.

  • centrumperspektywa

    Cały czas pracuję nad sobą :))
    @Danek, nie trafiłeś z tym, że zachęcam do rozejścia się, gdy sytuacja trudna. Jest wręcz przeciwnie, prowadzę też terapię małżeństwa i wspólnie z malżonkami wszystko robimy aby małżeństwo uratować ( a sytuacja jest trudna bo jeden chce być a drugi nie) Są sytuacje w życiu, że przemocowiec czy alkoholik, albo dwa w jednym, znęcają się nad kobietą i dziećmi, a kobiety trwają w tym. Jest to ze szkodą dla dzieci. O tym jest ten post.
    Jest mi przykro, że nie czytasz ze zrozumieniem - nawet w tekście jest urywek o tym, że ten wpis nie ma być zachętą do rozwodu.

  • danek9985

    wiesz, ja nigdy nie mialem tak trudnego zycia, o jakim tu piszesz.
    Zona tylko lubila przedawkowac tabletki na spanie, wiec wieczorem mozna powiedziec, ze jej nie bylo - odlot.
    Znalazlem wiec bratnia dusze, ktora miala Polaka, pijacego alkohol, tez mial wiec odlot.
    Mielismy wiec wieczory dla siebie :))
    Po okolo dwoch latach sytuacja sie wyprostowala, zycie mozna powiedziec wrocilo do normy.
    Sytuacje, o ktorych Ty piszesz sa wyjatkowo trudne.
    Na szczescie ja nie musze nikomu doradzac. Teraz mam zycie wyjatkowo spokojne, wiec zapewne powinienem wstrzymac sie od komentarzy, wszelkie bowiem problemy czy to zdrowotne, czy ze wspolzycia pomiedzy malzonkami sa mnie teraz obce.

  • Gość: [Katte] *.toya.net.pl

    Danek ... trzymaj się , nie jesteś sam :)

  • tessa37

    Wyrażasz się pogardliwie o osobach z odmienną orientacja seksualna i o uchodzcach. I nie o konkretnych osobach, a ogólnie. W połączeniu z moralizatorska religijnościa-wystawiasz sam sobie wizytówkę.

  • danek9985

    jeszcze raz przeczytalem wpisy powyzej, w zadnym miejscu nie wyrazilem sie w sposob w jaki napisalas.
    Nie tylko oceniasz ludzi ale dodatkowo insynuujesz wypowiedzi, ktore nigdy nie mialy miejsca.
    Nazywa sie to manipulacją.
    Bóg gdy mnie stworzyl, cofną sie do tylu, przyjrzal Swemu dzielu, powiedzial kolejny majstersztyk, czyli masterpiece.
    Jesli Bóg mnie zaaprobowal, nie potrzebuje aprobaty zadnego czlowieka :)
    Twoja wiec Tessa opinia nie ma zadnego znaczenia

  • danek9985

    dziekuje Katte, to miło jest usłyszec :))

  • centrumperspektywa

    Danek -:))czy ja dobrze zrozumiałam. Żona miała odlot z tabletkami, on z alkoholem, a Ty z bratnia duszą? -:)))

  • danek9985

    dobrze zrozumialas :))
    zycie przynosi rozne niespodzianki

  • centrumperspektywa

    Danek, :) no nie wiem:))) czy to życie przynosi niespodzianki, czy to Twój wybór :))
    Czasami się okazuje, że sami dla siebie jesteśmy niespodzianką:D

  • po30stce

    Dla Danka Bog i nieswiadomosci to to Sami!!!

  • tessa37

    Po30, miałaś rację, na co mi to było, z fanatykiem się nie wygra;)

  • danek9985

    po30stce, co to znaczy nieswiadomosci?
    Tessa, ja jestem czlowiekiem wolnym, wolnym od wszystkiego.
    Jestem wolnym od Twojej opinii o mnie, daruj wiec sobie wysilek próby zaszufladkowania mnie.
    Juz wczesniej napisalem, ze zostalem zaaprobowany dokladnie takim jakim jestem przez Tego, ktory znaczy najwiecej :))
    Ty tez jestes córką Stworcy czy aprobujesz to czy nie.
    Kocham Ciebie wiec jako moja siostre, jestesmy z tej samej rodziny.
    Jesli z tym bedziesz polemizowac, oznacza to tylko, ze błądzisz ale to tez jest ok.
    Podstawowa zasada to cieszyc sie zyciem, cieszyc sie z kazdego dnia, zycie jest bowiem prezentem.
    Dzisiejszego dnia, ktory minał juz nie przywrocisz.
    Daj sobie spokoj z ocenianiem ludzi, szufladkowaniem kazdego.
    Kochaj wszystkich takimi jacy sa.

  • centrumperspektywa

    @Tessa37, myślę, że w dyskusjach ludzkich poglądów w ogóle nie chodzi o wygranych czy przegranych.


    @ Danek - głosisz piękne przesłanie " Kochaj wszystkich takimi jacy sa." Dlatego zastosuj to też do siebie - bez uprzedzeń do homoseksualistów, czyli kochaj ich takimi jacy są.
    Bo jak tak głosisz miłość, a jednocześnie burzysz się na to, że gej z gejem mieliby mieć legalny i formalny związek, to przeczysz sam sobie. Wtedy trąci to hipokryzją, nie sądzisz? Czy Bóg nie stworzył też geja?

  • danek9985

    ja mysle, ze szafujesz slowem hipokryzja.
    Bóg stworzył mezczyzne oraz kobiete.
    To wiem na pewno. Nigdzie nie czytalem, ze stworzyl tez geja.
    Wiem, ze Potop sluzyl zniszczeniu wszystkiego co zylo na Ziemi aby zrobic miejsce dla czlowieka. Czyli Ziemie zamieszkiwaly istoty, ktore zapewne nie zostaly stworzone przez Boga.
    Instytucja malzenstwa jest pomiedzy kobieta oraz mezczyzna, tak rozumiem jest zapisane w Biblii.
    Jesli sie myle, z przyjemnoscia o tym sie dowiem.
    Gdyby Bóg kochal wszystkie istoty na pewno nie spowodowalby Potopu.
    Nigdzie nie jest powiedziane, ze mam kochac bardziej, niz kocha nas Bóg.
    Wsluchuje sie wiec w mojego wlasnego ducha, system wartości mam wyraźnie uksztaltowany :)

  • danek9985

    Centrum, przypomnial sie mnie wpis ze Starego Testamentu odnoszacy sie do gejow.
    rzecz dzieje sie w Sodom and Gomorrah.
    in Genesis jest opisana historia gdy pewnego wieczoru dwaj aniolowie przybyli do miasta. Spotkal ich brat Abrahama, Lot.
    Lot zaprosil ich do swojego domu na noc. Gdy zwiedzieli sie o wizycie tych obcych mieszkancy miasta; starzy oraz mlodzi, otoczyli dom Lot'a. Zażądali aby wydal im obu gosci.
    Po co zapytal.
    Chcemy z nimi uprawiac sex.
    Lot zaoferowal swoje wlasne nastoletnie corki, chyba 15 letnie.
    My ich nie chcemy, my chcemy tych przybyszy.
    Co zrobil za kare Bog z miastem Sodom oraz Gomorrah, zapewne kazdy w Polsce wie.
    Zostaly spalone doszczetnie.
    Nic dodac do tej historii, nic ujac.
    Twoje uczucia czy Tessy sa waszymi uczuciami, ja szanuje Wasze prawo do wyrazania swoich uczuc.
    Jest jednak Sprawiedliwy, ktory na to wszystko patrzy.

  • centrumperspektywa

    "W Biblii jest mnóstwo "boskich nakazów", o których współcześni interpretatorzy mówią, że miały znaczenie historyczne, odzwierciedlały ówczesną obyczajowość itd. Od nakazu składania ofiar z tłuszczu zwierząt, obmywania się po miesiączce czy stosunku wodą zmieszaną z popiołem z czerwonej krowy, niejedzenia zwierząt uduszonych czy należących do określonych gatunków."

    Powyższy cytat pochodzi ze strony z www.matthewshepard.pl/bog-kocha-gejow.shtml Warto sobie poczytać do czego prowadzi strach przed odmiennością czy nienawiść.

    W tej samej przypowieści, o której piszesz, jest o tym, że żona Lota zamieniła się w słup soli, wierzysz w to? Wierzysz w to, że człowiek może zamienić się w słup soli? Wierzysz w to, że Bóg tak chciał?

    Skoro wszystko dzieje się za sprawą Boga, to skąd się wziął gej?
    Jest inny Bóg, który stworzył te inne istoty, o których piszesz? To może każdy ma swojego Boga?

    Jeśli Bóg nie kocha wszystkich istot, bo niektóre morduje, to zaaprobował zniszczenie i morderstwo i nie jest w tym układzie miłością.
    Oprócz geja są też osoby transseksualne, poczytaj sobie też o cierpieniu tych ludzi.

    Ja też się wsłuchuję we własnego ducha, a nie tylko w historyczną biblię. Mój system wartości tez mam ukształtowany: ) Może nie pojmuję odmienności, ale traktuję ich tak jak ludzi którzy mają uczucia i prawo do bycia sobą bez ukrywania się przed światem.

    Czy pingwiny zostały stworzone przez Boga?


    A co do hipokryzji, co sądzisz o zdradzaniu żony/ męża?


    p.s.

    Tu pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualne_zachowania_zwierz%C4%85t
    można przeczytać o słodkich homoseksualnych pingwinkach :)))


    A ten ten komentarz "Twoje uczucia czy Tessy sa waszymi uczuciami, ja szanuje Wasze prawo do wyrazania swoich uczuc. Jest jednak Sprawiedliwy, ktory na to wszystko patrzy."
    jest do ciekawej analizy psychologicznej :)))

  • danek9985

    Centrum, ludzki element w czlowieku zapewne chce wybiórczo traktowac Słowo Boże jakim jest Biblia.
    Masz wolną wolę czyli masz prawo do podelmowania decyzji, ktorymi kierujesz sie w zyciu. Jednak Pan mowi wyraźnie: Biblia w calosci jest moim Słowem.
    Je wierze, ze kazde Słowo zawarte w Biblii jest prawdziwe.
    To co piszesz o zawartosci Starego Testamentu w Biblii zostalo na nowo napisane krwia Chrystusa poprzez Jego smierc na krzyzu.
    Wczesniej tylko Izraelici mieli prawo miec Boga. Cala reszta mieszkancow planety byla pozbawiona prawa do obcowania z Bogiem.
    Jezus poprzez swoja smierc niejako "wykupił" kazdego kto przyjmuje Jezusa za swojego Zbawce.
    Nie tylko skad biora sie geje, ale przeciez mamy jeszcze autystyczne dzieci, dzieci rodzace sie ze schizofrenia, lista jest bardzo dluga.
    To zycie na Ziemi teraz, tutaj nie jest doskonale wiec na próżno spekulowac czemu akurat dziecko rodzi sie gejem czy chore na jakas chorobe.
    Ja tej odpowiedzi niestety nie znam :)
    Sam doskonaly nie jestem wiec akceptuje zdradzanie wspolmalżonka gdy cos sie w zwiazku nie uklada.
    Nie mam ambicji aby zostac swietym w tym teraz obecnym zyciu.
    Jednak teraz gdy rozumie jak funkcjonuje zaawansowywanie sie naszego ducha, z wszelkiej mocy bede staral sie powstrzymac od stosunkow z czyjąś żoną :))
    Taka sytuacja wiem teraz, ze produkuje bardzo duzo karma.
    Centrum, w jednym miejscu w Biblii jest napisane, ze Bog siedzi na tronie, smieje sie obserwujac co dzieje sie na naszej planecie, jak niektorzy zachowuja sie.
    Bog jest w pozycji, ze zna zakonczenie.
    Dlatego niezaleznie jak trudna jest sytuacja gdy patrzysz na to swoimi oczami, z punktu widzenia istoty, ktora zna ostateczny wynik nawet najgorsza sytuacja moze wydawac sie smieszna.
    Ludzie nawet najpotezniejsi gdy patrzy sie na nich z pozycji Tronu wydaja sie smieszni im bardziej mysla ze sa potezni :))

  • centrumperspektywa

    Danek, nie dyskutuję z ludzkim elementem, jak to nazwałeś, tylko z Tobą w całości.
    Zadałam proste pytanie, czy wierzysz, że człowiek może zamienić się w słup soli?

    Zapewne Ty, ja i wielu innych nie zna pewnych odpowiedzi.
    Natura czy Bóg stworzyła ogrom różnorodności w faunie i florze, a także w ludziach. Różnorodność jest normą i dlatego szkoda, aby ktokolwiek był dyskryminowany, dlatego też nie dziwię się, że jest CZŁOWIEK: gej, autystyk, tolerancyjny, nietolerancyjny, potępiający, zasiadający na tronie, patrzący z góry i z dołu itp.

  • danek9985

    Centrum, odpowiedzialem Tobie na postawione ponownie pytanie we wczesniejszym komentarzu: Ja wierze w kazde Słowo zawarte w Piśmie,
    dlatego odpowiedzialem w ten sposob abyś nie miala zadnych watpliwosci co do mojego stanowiska w tej czy innej sprawie wynikajacej z Pisma.
    Wszystko zawarte w tej Ksiedze jest prawdziwe.
    Skoro jednak naciskasz, troche wiem na ten temat.
    Sa bardzo interesujace programy tutaj w telewizji, jeden z nich poswiecony zostal wlasnie historii Lot'a, jego rodziny oraz przybyszow z Nieba, o ile sie nie myle byl to osobiscie archangel Michael oraz angel Gabriel.
    Gdy aniolowie nie znalezli nawet kilku osob, ktore bylyby "normalne" czyli nie zyjace w grzechu Bog podjal decyzje zniszczenia obu miast.
    Z ta chwila tzw zegar kierujacy wybuchem zaczal odmierzac sekundy.
    Aniolowie wraz z rodzina Lot'a mieli tylko tyle czasu aby sie uratowac od tej nieuchronnej katastrofy, ze wszystko robili w biegu.
    Kazdy z nich mial zapowiedziane, ze nie moze sie zatrzymac aby spojrzec na efekty wybuchu, gdy ten juz nastapil.
    Wybuch ladunku nuklearnego najlepiej tlumaczy to co sie stalo z zona Lot'a, gdy po obejrzeniu sie za siebie zostala zamieniona w slup soli.
    Z tego co rozumiem do dzisiaj istnieje jej zmumifikowana postac na pamiatke wszechczasow.
    Nie wiemy czy ci aniolowie nie dali rodzinie Lot'a jakiegos koca na plecy aby uchronic ich przed efektem promieniowania. Tak czy inaczej, zatrzymanie sie, spojrzenie na sam wybuch gwarantowalo ze przestaje sie istniec.
    Wczesniej zapytalas sie co to za istoty zostaly zniszczone poprzez Potop, skoro nie byly to istoty stworzone przez Boga.
    Od pierwszej cywilizacji nowoczesnego czlowieka, Sumerow, wiemy poprzez pozostawiona przez nich wiedze ok 4 to 5 tysiecy lat temu na tabliczkach, ktore zachowaly sie do dzisiaj, ze ok 400 tysiecy lat temu na Ziemie przybyli tzw Upadli Aniolowie, Fallen Angels. Przybyli z gwiazdozbioru Syriusza, z ukladu planetarnego istniejacego wokolo blizniaczej, drugiej gwiazdy Syriusza, ktora nie widac golym okiem.
    Dopiero teleskopy drugiej polowy XX wieku umozliwily zweryfikowac te wiedze, faktycznie Syriusz to dwie blizniacze gwiazdy wookolo siebie krazace.
    Ci przybysze byli w stanie seksualnie wspolzyc z ziemiankami, ktore wtedy mieszkaly na Ziemi.
    Efektem tego byly olbrzymy, ktore rodzily sie jako dzieci z tych zwiazkow.
    Jak widzisz Bog musial oczyscic planete z tego niechcianego elementu zanim oddal Ziemie w rece potomstwa Adama oraz Ewy.

  • centrumperspektywa

    Nie wierzę w każde słowo zapisane w biblii, ale każdy sobie interpretuje, jak chce wraz z rozwojem świadomości coraz to inne interpretacje. Dziś też może pojawić się jakiś wariat, który naciśnie guzik jakiejś bomby nuklearnej i jeszcze powie, że działa w imieniu Boga. Tego właśnie w religii boję się - samobójcy = terroryści też działają w imieniu wyższej transcendencji. Czy Tobie to nic nie mówi? Najwięcej zła niosą wierzenia religijne i próba udowodnienia co jest prawdziwe? A nieraz każdy potrafi ja wykorzystać i zinterpretować na swój sposób. Ludzie spierają się na przekonania, a niektórzy nawet potrafią sobie do gardeł skoczyć.
    Z tego, co piszesz, to jest Bóg, który zajmuje się planetą Ziemią. Nie stwarzał innych istot na innych planetach, a jednak one były. To o czym piszesz to hipotezy, teorie, które ludzie tworzą. Że jako ludzie mamy ciemną stronę to nie ulega wątpliwości. Niemcy poznali ją nawet jako naród i musieli się zmienić. Wątpię, aby poprzez to, że zezwolili na zawieranie związków homo, miałoby doprowadzić do sodomy i gomory, na którą się powołujesz. Do sodomy i gomory szybciej dojdzie w zakonach, w których księża mają celibat, ale ten jest uświęcony w imieniu Boga, dla mnie to chore.
    Czy masz jakiś dowód na to, że Bóg dalej kieruje? Czy teraz już się nie miesza i nie rządzi ? Kiedyś tam spalił te miasta i kiedyś tam spadła bomba na Hiroszimę i Nagasaki. Kiedyś tam była zagłada ludzi w obozach koncentracyjnych i wojnach. Czyli to było za sprawą Boga? Czy kiedyś się mieszał, a teraz się nie miesza?

    Nie ma dowodu w postaci zmumifikowanej kobiety w postaci słupa soli.

  • danek9985

    2 Timothy 3:16
    16 All Scripture is breathed out by God and profitable for teaching, for reproof, for correction, and for training in righteousness,
    ksiega Timothy 3;16 stanowi jasno, calosc Biblii jest napisana z natchnienia samego Boga, jest podstawa dla nauki o Bogu dla wierzacych.
    Nic dodac nic ujac.
    w ksiedze Piotra:
    First Peter 1:25 says: But the word of the Lord endured for ever. And this is the Word which by the gospel is preached unto you.
    Slowo Boze jest na wiecznosc, Biblia jest Slowem, z ktorego naucza sie o Bogu.
    Jak widzisz w co najmniej dwoch miejscach w Biblii jest zapisane, ze wszystko w Biblii jest Slowem Bozym.
    Nic co tam jest zapisane nie jest tworem ludzkim lecz pochodzi z inspiracji samego Boga.
    Nie boj sie o dzien dzisiejszy oraz o przyszlosc Centrum.
    Bog byl, jest oraz zawsze bedzie w pelnej kontroli co dzieje sie na tym swiecie.
    Jesli zaufasz w wierze, bedziesz miala spokoj, ktory przechodzi ludzkie zrozumienie, taka jest zlozona obietnica przez samego Boga dla wierzacych.
    Odnosnie istot, ktore przybyly na Ziemie tysiace lat temu, to dzieci bedace rezultatem seksualnego wspolzycia pomiedzy przybyszami oraz ziemiankami nie byly stworzone przez Boga. To mialem na mysli. Te dzieci, czyli wielkoludy byly niepozadanym owocem tego wspolzycia, ktore trzeba bylo usunac z powierzchni Ziemi poprzez Potop.
    Istoty, ktore tutaj przybyly oczywiscie tez zostaly stworzone przez Stworce Wszechswiata.

  • centrumperspektywa

    Niestety, nie mam takich wierzeń jak Twoje, a może i stety:)) Za i przeciw tworzy jakąś równowagę:))
    Biblię traktuję jako wartość historyczną.

  • lifebreath

    Wydaje mi się, że taki stan rzeczy jest czasami pochodną tego, że ludzie biorą ślub za wcześnie. Jeszcze przed tym gdy tak naprawdę dorosną, gdy zrozumieją co jest dla nich ważne. Przykład - kiedyś usłyszałem od koleżanki stwierdzenie, że "z kim się dobrze tańczy, ten będzie świetnym partnerem". Rozbawiło mnie to stwierdzenie. Bo ileż to czasu w małżeństwie zajmuje taniec? I czy faktycznie taniec, jako aktywność fizyczna będzie ważniejszy niż prawdomówność czy też opiekuńczość, wsparcie dawane przez partnera?

    Druga sprawa - odnosząca się bardzo do Boga. Nie wydaje mi się, by Bóg (szczególnie ten "nowotestamentowy") dla którego najważniejszym przykazaniem jest miłość - chciał by ludzie cierpieli z powodu jednej nieudanej decyzji. Ludzie przecież zmieniają się przez całe życie i może zdarzyć się i tak, że ktoś po prostu zmieni się w taki sposób, że jest zupełnie inną osobą, ma inne chęci, inne pragnienia i inne priorytety. Być może w jego życiu partner(ka) wcale nie jest już nikim ważnym? Dużo można by tutaj gdybać, ale wydaje mi się, że unieszczęśliwianie się na całe życie jest trochę... masochistyczne.

  • centrumperspektywa

    To powiedzenie słyszałam też w innej formie-z kim się dobrze tańczy, z tym będzie świetnie w łóżku. Prawdomownosc, opiekunczosc, wsparcie, życzliwość itp. To niezwykle cenne umiejętności. Metaforyczny taniec czyli rozrywka też cenne i potrzebne. Cos czuje ze Bóg chce, czego sami chcemy, bo skoro mamy wolną wolę to wątpię, że się wtrąca.

  • lifebreath

    Może faktycznie koleżanka wspominała o byciu dobrym w łóżku... było to dość dawno temu, więc mogłem coś pokręcić. Ale i tak wydaje mi się, że takie koncentrowanie się na tańcu to tak jakby koncentrować się na tym, jak fajnie się z kimś spełnia wakacje. I świetnie, że ktoś potrafi wyjazd zaplanować, że czas z nim mija szybko, że wspomnienia niesamowite. Ale ile zwykły człowiek ma wakacji w roku? I tak samo jest z tym tańcem - z mojej perspektywy. No, chyba że mówimy o osobach, które swoje życie wiążą z tańcem, czy też nawet żyją tańcem - w takim wypadku to co innego.

    Dla mnie wolna wola i wola boska to dwie różne sprawy. Wydaje mi się że Bóg teoretycznie może mieć jakieś "preferencje" czy też może mieć jakieś "rady" dla ludzi, ale tak jak rodzice dorosłych dzieci uczą się akceptować ich wybory - nie angażuje się i nie narzuca swojego zdania. Ale teologiem nie jestem, więc może to jakieś herezje :)

  • centrumperspektywa

    Chyba nie o byciu dobrym w łóżku, bo to rzecz trochę względna, a bardziej o wspólnym dopasowaniu i preferencji rodzajów tańca, wspólne prowadzenie się. Taniec dwojga to tylko metafora związku. Zapewne bywa tak, że może się tańczyć z kimś świetnie, ale w innym obszarach życia już nie jest świetnie. Masz rację, życie to w przeważającej mierze zwykła proza, czasami poezja i dramat, fajnie jak są wątki komiczne. A dowcip w tym, aby związek radził sobie z tą prozą życia, a czasami dramatami.
    Myślę, że w ogóle nie chodzi o koncentrowaniu się na czymś, ale o bardziej o równowagę.

  • Gość: [ona] *.centertel.pl

    Dobry związek/małżeństwo, to moim zdaniem zdolność do kompromisów... tysiąca, setek, milionów kompromisów. Ja jestem osobą, która dobrze wie, czego chce, a czego kategorycznie nie chce. Aby tworzyć dobry związek, muszę naginać swoją"kategorycznosć" i oszukiwać siebie? Kompromisy to dla mnie częściowe wyrzekanie się siebie. Jeśli będę chciała stworzyć dobry związek, to będę musiała ciągle chodzić na kompromisy. Z każdym kompromisem będę dalej od siebie i swojego ja. Boję się, że w pewnym momencie już nie będą sobą. Jeśli ja nie będę sobą, to kto mną będzie?

  • centrumperspektywa

    Witaj Ona, czyli wychodzi na to, że związek z milionem kompromisów nie jest jednak dla Ciebie dobry.
    Myślę, że to slaby związek, w którym są miliony kompromisów, bo wtedy oboje dużo tracą i nie mogą realizować swoich celów.

  • danek9985

    Hey Ona -
    rob wszystko aby zachowac swoja indywidualnosc, aby cieszyc sie kazdym dniem.
    Jednak gdy sie jest w zwiazku stajecie sie "jednoscia"
    Same mile slowa, one buduja trwaly, szczesliwy zwiazek.
    Jesli robi sie jak najwiecej wspolnie, wtedy nie istnieje problem kompromisow.
    Do tego oczywiscie dochodzi sie poprzez lata, gdy juz nie masz potrzeby nawet myslec w kategoriach kompromisow wtedy wiesz, ze jestescie juz "jednoscia"

  • otulonywiatrem

    Nie zawsze można robić wszystko razem, gdyż jeżeli coś kogoś nudzi to najzwyczajniej się do tego zmusza czyli się poświecą, a to jest dobre na krótką metę. Podświadomie wówczas z czasem oczekujemy tego samego od swojego partnera czyli pomęcz się ze mną i obejrzyjmy wspólnie "Klan";), a ja potem udam, że lubię grać w szachy;) Przecież to jakiś cyrk na kółkach. Jeżeli moja żona nie lubi wspinaczki, a nawet idąc dalej nie lubi gór to mam ją tam na siłę ciągnąć? Nie po to jest życie aby się poświęcać, umartwiać i batożyc. Biblia to jeden wielki kult śmieci przypomina mi to kult bogini Kali z Indii. Życie powinno być radością, przyjemnością, a nie umartwianiem się mad jakimś grzechem pierwotnym, z którym nic mnie nie łączy, gdyż ja żyje ty i teraz, a nie tysiące lat temu. Kompromisy? Z mojego podwórka; ja nie znoszę telewizji, a zona chce tv w sypialni, gdzie tu znaleźć kompromis? Ma on grac co drugi wieczór? Ktoś musi z czegoś zrezygnować i tym razem to nie będę ja. Prosta sprawa będzie tv w sypialni to spisz w niej sama. Czekam własnie na decyzję;)

  • danek9985

    jestem z Toba Otulony, tez nie pozwolilbym na TV w sypialnii :))
    sa pewne zasady, ktore trzeba jasno wylozyc drugiej polowce.
    Jednak trzeba okazywac jej ze jest najwazniejsza dla Ciebie, darzyc ja pelnym szacunkiem.
    Sa zawsze rzeczy, ktore mozna zrobic wspolnie.
    pojscie na kolacje do ulubionej restauracji, wtedy zawsze trzeba ustalic zawczasu gdzie, aby zona byla zadowolona.
    Pewne rzeczy robi sie dla zony.
    Wtedy ona bedzie sklonna na kompromisy.
    Nie mozna drugiej stronie narzucac swojej woli.
    U mnie na 4 sypialnie dom jest tylko jeden telewizor w living room.
    Biblia jest pieknym zrodlem wiedzy o malzenstwie.
    List do Efezjan 5: 22 - 33

  • centrumperspektywa

    Otulony , w pełni popieram,ze nie można się zmuszać, poświęcać.Każdy ma swoją indywidualnosc, chociaż po 40 latach małżeństwa trochę się do siebie upodabniaja. A tu cóż, po co żona na rezygnować z TV? Może dwie osobne sypialnie są rozwiązaniem ? :))) Mi TV też nie jest potrzebny, ale widocznie Twoja żona jakiejś rozrywki potrzebuje, czemu ma rezygnować skoro piszesz, ze poświęcenie jest be-:)))

  • centrumperspektywa

    Danek, mam wrazenie, ze zaprzeczasz sam sobie.

  • danek9985

    dwie oddzielne sypialnie dla malzenstwa absolutnie nie sa rozwiazaniem.
    To bedzie pierwszy etap do wyjscia ze zwiazku.
    Trzeba rzeczy robic razem, spac w jednej sypialni jesli juz nie w jednym lozku :))
    Ja sobie nie zaprzeczam Centrum.
    Nalezy ustalic porzadek rzeczy w domu i tego sie trzymac.
    Nie ma palenia papierosow w sypialni czy ogladania tv, jesli przeszkadza to drugiej stronie w zwiazku.
    Jednak nie zmienia to faktu, ze jak najwiecej rzeczy nalezy robic wspolnie.
    Tylko wtedy zapewnimy, ze zaistnieje "wspolnota" w zwiazku,
    ze z radoscia bedziemy wspolnie robic jak najwiecej.

  • centrumperspektywa



    Danek, wspólna sypialnia sama w sobie okazuje się, że nie jest lekiem na małżeństwo. Osobne sypialnie mogą związek nawet urozmaicić :)) To kwestia podejścia OBOJGA małżonków:))
    piszesz tak -są pewne zasady które jasno trzeba wyłożyć drugiej polowce.
    Zasady to sobie możesz wykładać jako pracodawca pracownikowi, albo dzieciom żeby wiedziały czego się trzymać.
    Natomiast w malżenstwie, zasady wspólnie się uzgadnia! i to na bieżąco, bo ciągle coś nowego się pojawia, jako ludzie my też się zmieniamy, czego innego chcemy. to co było dobre rok po ślubie, nie jest juz dobre np. 6 lat po ślubie. To co pozwala związkowi przetrwać to ELASTYCZNOŚĆ i otwartość na tak zwane zmiany, jak też inne trudności. To jest wlaśnie wspólnota, czyli wspolne wypracowane zasady. Nikt nikomu nie narzuca swoich zasad.
    Jeżeli małżonkowie wspólnie uzgadnia osobne sypialnie bo..on/ona lubi tv a ta druga/i nie , bo jeden chrapie, a drugi się wtedy się budzi , bo jeden lubi spać w poprzek łóżka itp. to raczej do rozkładu małżeństwa nie dojdzie.
    Do rozkładu najczęściej dochodzi wtedy, gdy jedno zmusza się albo ustępuje, bo chce żeby było dobrze, a okazuje się ze jest jeszcze gorzej. Albo jeden wykłada drugiemu swoje zasady, a ten ma je przestrzegać, a jak będzie grzecznie przestrzegać to zostanie zabrany na wspólną kolację i coś zrobi wspólnie. Nie tędy droga danek .

Dodaj komentarz

© Centrum Psychologiczno-Rozwojowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci